

W pigułce
Jezioro Bodeńskie leży u podnóża Alp, na pograniczu Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Jest trzecim pod względem wielkości jeziorem w Europie Środkowej. Postanowiliśmy wybrać się nad niego samochodem, co oznaczało prawie 12 godzin podróży. Ahoj przygodo!
Zatrzymaliśmy się w niemieckim Lindau, które stało się naszą bazą wypadową. Miasteczko leży nad samym jeziorem, ma piękną, klimatyczną starówkę, gdzie znajdziemy między innymi słynny, późnogotycki ratusz z XV wieku, który wyróżnia się kolorowymi malowidłami na fasadzie. Urokliwe (jednak w dużej mierze brukowane) uliczki i promenada prowadząca do portu, a także usytuowanie samego jeziora oraz jego przejrzystość przypominały mi włoską Gardę.
Jako, że jezioro leży na styku trzech krajów - Niemiec, Austrii i Szwajcarii - postanowiliśmy odwiedzić je wszystkie. Wspięliśmy się na austriacką górę Pfänder, na którą kursuje (dostosowana!) kolejka wagonikowa, i na którą można alternatywnie wjechać również samochodem. Wakacje nie byłyby wakacjami bez plażingu - ten zaliczyliśmy w szwajcarskim Rorschachbergu.
Zwieńczeniem naszej wycieczki była przeprawa katamaranem z Friedrichshafen do Konstanz - jednego z najbardziej malowniczych miast w regionie. Jak się okazało - katamaran był w pełni dostosowany dla osób poruszających się na wózku, oferował bezprogowe wejście i specjalne miejsca zarówno na zewnątrz, jak i w środku. A sama Konstancja piękna! Miło zaskoczyło mnie to, że pomimo historycznej architektury i infrastruktury była ona w dużej mierze dostępna. Starówka, brukowane uliczki, a gładziutkie jak asfaltowe - nic tylko zwiedzać!
Czym?
samochód
Co i gdzie?
Lindau
Pfänder
Rorschachberg
Friedrichshafen
Konstanz
Jak?
Organizacja we własnym zakresie.




















